sobota 25 listopad 2017



Ostatnie pieniądze oddał, dokumenty wyrzucił. Z Pawła przeistoczył się w elfa Pavlika. Przez sześć lat jeździł po Europie bez gotówki, bez stałego dachu nad głową. Po to, by stworzyć lepszy świat. Bo ten obecny jest jak kanibalizm. Żeby przeżyć, musisz kogoś zjeść.

 

- Wiesz, że mieliśmy cię za wariata? - pytam prosto z mostu.

- Wiem o tym. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę – odpowiada.

- Ale czy mogłeś się dziwić?

- Nie. Sam miałem problem, aby zrozumieć, co właśnie odkrywam.

 

Paweł, programista i student informatyki, zdecydował się na rewolucyjny krok. Postanowił, że pozbędzie się ze swojego życia dokumentów i pieniędzy. Z chłopaka ćwiczącego sztuki walki, słuchającego agresywnej muzyki, mającego pokój wylepiony plakatami Marilyna Mansona stał się osobą, która nie skrzywdzi najmniejszej istoty. Która nie widzi powodu, dla którego miałaby jeść - jak mówi - zwierzęce zwłoki. Stał się osobą, która lekką ręką rozdała cały swój majątek. I przez sześć lat tułała się po Europie nie mając prawdziwego domu. Jednocześnie cały czas pracując nad tym, żeby zmienić świat. Komputerowy geniusz, który uznał że swój talent odda ludziom.

A rodzina załamywała ręce.

Umysłowa prostytucja

W 2004 roku pojechał do USA myć okna. Pojechaliśmy tam razem, jesteśmy kuzynami. Był kiedyś taki program Work and Travel, dostawało się wizę na pół roku, w tym czasie można było legalnie pracować. Chłopak został w USA, wizę przesiedział. Był najpierw w Nowym Jorku, przez chwilę w Pensylwanii, potem zawitał aż do San Francisco. Jako że był specjalistą w swoim fachu, dostał pracę jako programista, płacili mu nawet 30 dolarów za godzinę. Tworzył platformy internetowe dla bogatych ludzi, na których mogli wymieniać się jachtami albo prywatnymi wyspami. I jednocześnie sam ludzi poznawał, rozmawiał z nimi i zaczął analizować świat.


PRZEJDŹ NA STRONĘ MAGAZYN WP ŻEBY POCZYTAĆ DALEJ