sobota 24 czerwiec 2017



Informacja o publikacji serii dotychczas niepublikowanych 27 zdjęć zniszczeń  Pentagonu tuż po [rzekomym] uderzeniu w niego Boeinga 757 pojawiła się 30 marca na Tweeterze FBI Records Vault.  Swoją drogą w jak zaskakujących czasach żyjemy, gdy Tweeter staje się główną platformą komunikacji pomiędzy rządzącymi i rządzonymi...

Zdjęcia  można obejrzeć na stronie FBI. Ich publikacji towarzyszy szemrana kampania medialna, jakoby  niniejszym zamknięto usta zwolennikom "teorii konspiracyjnych" którzy kwestionują "oczywistą" oficjalną wersję, że uderzenia w Pentagon dokonał Boeing 757. Dowody "miażdżące" tych, którzy poddają w wątpliwość oficjalną wersję są w rzeczy samej miażdżące: są to dwa zdjęcia grzecznie ułożonych kawałków samolotu na jakimś fragmencie trawniczka. Nikt nie wie gdzie, kiedy, ani z jakiego złomu zostały te części pobrane.





Jedna z nich zawiera nawet jakiś numer seryjny samolotu American Airlines. To cud na miarę znalezienia paszportu jednego z zamachowców w ruinach WTC bezpośrednio po zamachach (co dokładnie miało podobno miejsce).



I to było by na tyle. Ale z pewnością jakaś grupa konsumentów mediów uzna, że temat jest zamknięty, bo przecież opublikowali zdjęcia szczątków Boeinga pod Pentagonem, no nie?

Większość pozostałych zdjęć ukazuje pogorzelisko i - co ciekawe - nadal nie widać literalnie ani jednego kawałka konstrukcji samolotu. Bezpośrednio po zamachach publikowano przez krótką chwilę w mediach zdjęcie rzekomego silnika samolotu w oparach dymu znalezione na trawniku przed Pentagonem. Zaprzestano jego publikacji gdy różni eksperci awiacyjni zgodnie stwierdzili, że to z pewnością nie jest silnik Boeinga 757 - chociażby dlatego, że jest o połowę mniejszy od silnika 757.

Wszelako FBI by nie było sobą, gdyby nie dołączyła do tego zestawu zdjęć trzech fotek, które nie pasują do oficjalnej teorii. Przyjrzyj im się dokładnie:

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ŻEBY JE POWIĘKSZYĆ I ZOBACZYĆ JE NA STRONACH FBI


Po pierwsze widać, że pożarem było objęte więcej niż całe skrzydło pierwszej linii zabudowań Pentagonu. Widać to po stanie ściany i widać to po stanie dachu. Tak rozległy pożar nie mógł być wynikiem uderzenia i eksplozji czegokolwiek w miejscu, w którym do uderzenia doszło. Potwierdza to "konspiracyjną teorię" o podpaleniu części Pentagonu przy okazji tragedii 9/11 w celu zniszczenia różnych niewygodnych dokumentów. Nawiasem mówiąc dokumentacja księgowa dotycząca "zaginionych" 2,3 mld USD z budżetu Pentagonu podobno także znajdowała się w tym pierwszym budynku i podobno spłonęła w wyniku ataku z 11 września... O zaginięciu tych 2,3 mld USD poinformował Donald Rumsfeld 10 września 2001...

Po drugie - co mocno zastanawiające - widać ślady pożaru na trzeciej linii budynków Pentagonu. Biorąc pod uwagę, że druga linia została uszkodzona w niewielkim stopniu i nic się w niej nie zawaliło, a trzecia w ogóle nie została uszkodzona, to skąd ten pożar?

Swoją drogą zdumiewa mnie ta rzekoma nieudolność FBI w zamknięciu tematu. Wydawało by się, że przez tyle lat można było już nakręcić technologią Hollywood dowolną wersję filmiku z Boeingiem 757 rzekomo nagraną przez jedną z kilkudziesięciu kamer CCTV wokół Pentagonu. I byłaby to tak samo realistyczna wersja, jak realistyczne są efekty specjalne z Hollywood. Z jakiegoś powodu tego nie zrobili. Z jakiegoś powodu kilka lat temu ujawnili nagranie rzekomo właśnie z jakiejś kamery CCTV które ukazuje raczej rakietę, z pewnością nie samolot pasażerski, choć w ogóle niewiele na nim widać. A bezpośrednio po zamachach 9/11 FBI skonfiskowało wszystkie nagrania z kilkudziesięciu kamer "na dolocie" do Pentagonu. Każda z nich musiała zarejestrować przelot ogromnego Boeinga 757. Więc czemu nie opublikowano żadnego z nagrań?



Ale opublikowano zdjęcie z tabliczką na trawniczku. No. To pozamiatane.


Źródła:
FBI Records Vault
The Daily Sheeple


Zdjęcie w główce/Photo Credit: History.com
Pozostałe zdjęcia/Photo Credit: FBI Records Vault