piątek 18 sierpień 2017

 

Znalazłem w sieci bardzo ciekawy i tragiczny w wymowie 10. minutowy fragment wypowiedzi Marii Zaharowej - rzecznika ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa - której udzieliła na antenie głównego programu rosyjskiej telewizji Rosja1. To jest materiał z grudnia 2016 roku, ale wydaje mi się, że ze wszech miar wart jest zdecydowanie przytoczenia. Można wiele się z niego dowiedzieć o kulisach mistyfikacji roli Rosji w konflikcie syryjskim przez administrację Obamy oraz chór poddanych mu liderów większości państw zachodnich. Dość przerażający obraz tego, czym są tzw. FAKE NEWS wyprodukowane przez elity USA i ich medialne korporacje. Można też utwierdzić się w przekonaniu, że Barack Obama zdecydowanie zasługuje na swój własny trybunał stanu.

Wideo jest po rosyjsku, z bardzo niestarannym angielskim tłumaczeniem, wszelako pod filmem znajdziesz polski transkrypt całej wypowiedzi pani Zaharowej - w miarę dokładny, tłumaczony z rosyjskiego oryginału.



TRANSKRYPT WYPOWIEDZI MARII ZAHAROWEJ:

W październiku 2015 roku Rosja wystosowała apel do całego świata, by się zjednoczyć w walce ze wspólnym wrogiem (ISIS). Od tego momentu w trybie dyplomatycznych rozmów z USA na różnych szczeblach zaczęliśmy masowo otrzymywać groźby formułowane ustami samych amerykańskich dyplomatów - że skutki naszych działań przede wszystkim w Syrii będą bardzo bolesne dla Rosji. Mówiono nam wprost, że wszystko, czego tam dokonamy będzie dyskredytowane przez media. Będzie miało to na celu kompletne podważenie naszych osiągnięć i pomimo tego, że faktycznie prowadzimy walkę z terroryzmem, będziemy przedstawieni światu jako agresorzy. To miało miejsce w październiku i w listopadzie 2015 roku.

Zastraszenie się nie udało, choć wielokrotnie takie groźby słyszeliśmy i chcę wyraźnie powiedzieć, że te groźby były wypowiadane nie przez osoby, które dopiero co włączyły się w nurt działań politycznych, ale przez najwyższych przedstawicieli elit politycznych zachodnich krajów - de facto partnerów w rozmowach Siergieja Ławrowa. [Partnerów ministra spraw zagranicznych Rosji, czyli polityków na szczeblu co najmniej ministerialnym, aczkolwiek biorąc pod uwagę rangę Ławrowa w międzynarodowej polityce, najczęściej byli to liderzy i przywódcy danych krajów - przypisy tłum.] Mówimy o krajach, które uważają się za najbardziej przodujące i cywilizowane kraje na świecie.

Następnie, gdy już ujawniono nam tą drogą jakie zamierzenia przyświecają [zachodnim państwom], to pomimo tego, że zadanie walki z terroryzmem były konsekwentnie realizowane przez rosyjskich żołnierzy rozpoczęto zapowiadaną kampanię przeciw Rosji. Chcę podkreślić, że Biały Dom i Departament stanu USA oficjalnie groziły Rosji ustami swoich przedstawicieli, że skutek naszych działań będzie dla nas bardzo bolesny.

Tak więc to, czym nam grożono za zamkniętymi drzwiami zostało wyniesione "na zewnątrz" w przestrzeń dyskursu publicznego. Temat "grobów" czy temat "powrotu do domu w plastikowym worku" został przywołany przez samego amerykańskiego ministra obrony, nie tylko przez amerykańskich dyplomatów.

Dalszym krokiem było przeniesienie tych oskarżeń z mediów do zamkniętych dla publiki salonów Waszyngtonu. Do analiz i decyzji polityków. Konsekwencją tych ruchów były wezwania ze strony liderów politycznych różnych państw do protestów pod rosyjskimi ambasadami. Najbardziej głośnym echem odbiły się takie apele w Wielkiej Brytanii, ale szereg tego typu akcji na przestrzeni ostatnich lat inicjowane było przez różne wewnętrzne ośrodki polityczne różnych krajów - czy to pieniędzmi, czy też po prostu wsparciem organizacyjnym.

To, co rozpoczęto w październiku 2015 roku, zakończono w grudniu 2016 roku zabójstwem rosyjskiego ambasadora.

W międzyczasie miały miejsce rzeczywiste ataki na rosyjskie ambasady. Nie chodzi mi o demonstracje z kukłami, jak na przykład te w Londynie, ale np. o ostrzelanie rosyjskiej ambasady w Damaszku. Witalij Czurkin, przedstawiciel Rosji przy ONZ każdorazowo wnosił ten temat na forum Rady Bezpieczeństwa. I kto go każdorazowo blokował? Przedstawiciele tych samych państw, które groziły nam, że boleśnie zapłacimy za swoją obecność w Syrii. Oni blokowali orzeczenia Rady Bezpieczeństwa potępiające ataki na rosyjskie przedstawicielstwa dyplomatyczne. Ci sami ludzie inspirowali informacje publikowane przez media głównego nurtu, jakoby w kolejnych europejskich stolicach oskarżano i krytykowano Rosję.

Gdy zabito naszego ambasadora, Trump wyraził swoje kondolencje, ale Obama nie. Czy to jest zgodne z międzynarodowym protokołem? Otóż Obama to bardzo szczególna postać. Nie będę oceniać jego polityki wewnętrznej, bo takiej oceny dokonują sami Amerykanie. Ale on sam i jego ekipa okazali się być złem dla wszystkich. W mojej opinii jego 8 lat prezydentury pod hasłem wyjątkowości doprowadziło do oburzenia całego świata. Administracja Obamy ani nie wywiązała się ze swoich zobowiązań wobec innych krajów, ani też z zobowiązań wobec swoich własnych obywateli w kwestii polityki zagranicznej USA. I to dość oczywista konkluzja. Ale to, co wydaje mi się najważniejsze - choć nie jestem ani prawnikiem ani aktywistką praw człowieka - uważam, że z moralnego punktu widzenia popełnili oni przestępstwa. I pokazali całemu światu, że jak ktoś ma siłę, to ma nieograniczoną licencję, by czynić ZŁO. I tak ta administracja zapisze się w historii. Ale powtórzę: pokazali całemu światu, że jak ktoś ma siłę, to ma nieograniczone prawo czynić ZŁO.

Minie pół roku, rok i dowiemy się, co tam naprawdę się działo - w obrębie ekipy Obamy przez te 8 lat jego prezydentury - jaka podjazdowa walka toczyła się tam pomiędzy tymi, którzy mieli świadomość, że Obama prowadzi świat w ślepą uliczkę, a tymi, którzy po prostu realizowali jego bezmyślną logikę. Ja nie znam nikogo, kto by uznał działania administracji Obamy za godne pochwały.

Zdjęcie/Photo Credit: https://grandmageri422.me

 

Zajrzyj też na zaprzyjaźnione ANTIMEDIA do artykułu pt. "Dziedzictwo Baracka Obamy"