sobota 25 listopad 2017

Pia Mancini: How to upgrade democracy for the Internet era - taki tytuł nosi prezentacja pewnej uroczej Argentynki w jednym z  TED Talks. Jak zaprząc współczesną technologię komunikacyjną do pojazdu zwanego demokracją?

Pia Mancini jest liderką NET Party w Argentynie - młodej partii, która stworzyła aplikację i platformę internetową do bezpośredniej komunikacji pomiędzy wyborcami oraz reprezentującymi ich politykami lub samorządowcami. Jak chwilę pomyśleć - rewolucyjny pomysł, który potencjalnie gwarantuje, że Twój przedstawiciel w organach władzy będzie rzeczywiście reprezentował interesy swoich wyborców. Więcej w poniższym odcinku TED Global.

 

Poniżej transkrypt w języku polskim (zaczerpnięte z TEDa):

Translated by Maciej Mackiewicz
Reviewed by Rysia Wand

0:11 Pewnie wszyscy możemy się zgodzić, że wkraczamy w nowy model państwowości i społeczeństwa. Jednak nie mamy pojęcia, czym on jest, ani jak powinien wyglądać. Potrzebujemy chyba dyskusji na temat demokracji

0:31 w obecnych czasach. Pomyślmy o tym w ten sposób: my, obywatele XXI wieku, staramy się współpracować z instytucjami powstałymi w XIX wieku, opartymi o technologię informacji z XV wieku. Spójrzmy na kilka cech tego systemu. Po pierwsze, opiera się na technologiach informacyjnych, które mają ponad pięćset lat. Wówczas najlepszy system polegał na decyzjach garstki osób w imieniu większości, gdzie większość ma prawo głosować raz na kilka lat. Po drugie, koszt uczestniczenia w tym systemie jest niezwykle wysoki. Wymaga albo mnóstwa pieniędzy i wpływów, albo poświęcenia całego życia polityce. Trzeba zostać członkiem partii i stopniowo wspinać się po szczeblach, by pewnego dnia móc zasiąść przy stole, gdzie podejmowane są decyzje. Na koniec, język tego systemu jest bardzo niejasny. Jest stworzony przez prawników i dla prawników,

1:51 nikt inny nie może go zrozumieć. Jest to system, w którym możemy wybierać reprezentantów, ale jesteśmy odseparowani od tego, jak ci reprezentanci podejmują decyzje. W czasach, kiedy nowe technologie informacyjne pozwalają uczestniczyć globalnie w dowolnej konwersacji, bariery informacyjne są znikome, dlatego możemy, lepiej niż kiedyś, wyrażać swoje potrzeby bądź obawy. Nasz polityczny system pozostaje niezmieniony od dwustu lat i oczekuje, że będziemy usatysfakcjonowani

2:34 rolą biernych odbiorców monologu. Nie jest to zaskoczeniem, że tego typu system może generować wyłącznie dwa rezultaty: ciszę lub szum. Cisza to niezaangażowani obywatele, którzy nie chcą uczestniczyć. Istnieje pewne przeświadczenie, z którym się nie zgadzam, że obywatele są z natury apatyczni, unikają zaangażowania. Ale czy można nas winić, że nie uśmiecha się nam wyprawa do centrum miasta w środku dnia roboczego, by fizycznie uczestniczyć w publicznej debacie, która i tak nic nie znaczy? Musi zajść konflikt między systemem, który nie reprezentuje ani nie daje możliwości dialogu, a obywatelami, coraz bardziej nawykłymi do reprezentowania samych siebie. Dalej następuje hałas. Chile, Argentyna, Brazylia, Meksyk, Włochy, Francja, Hiszpania, Stany Zjednoczone, wszystkie są demokracjami. Ich obywatele mają dostęp do urn wyborczych. Mimo to czują potrzebę

3:56 wyjścia na ulicę, by ich usłyszano. Moim zdaniem XVIII-wieczny slogan, który był podstawą formowania współczesnych demokracji: "Żadnego opodatkowania bez reprezentacji", można ulepszyć na: "Żadnej reprezentacji bez dialogu". Żądamy własnego miejsca przy stole.

4:26 I słusznie. Ale żeby stać się częścią tego dialogu, musimy wiedzieć, co chcemy zrobić dalej, bo działania polityczne to umiejętność przejścia od agitacji do budowania. Moje pokolenie jest niezwykle skuteczne w używaniu sieci i technologii do organizowania protestów, protestów, które z powodzeniem wdrażały programy, wycofywały karygodne ustawy, nawet obalały autorytarne rządy. Powinniśmy być z tego niezmiernie dumni, ale też trzeba przyznać, że niezbyt skutecznie używaliśmy tych sieci i technologii do kreślenia alternatyw do tego, co widzimy, oraz do poszukiwań porozumienia i tworzenia sojuszy,

5:22 potrzebnych do ich realizacji. Stoimy przed ryzykiem tworzenia próżni władzy, którą szybko wypełnią istniejące siły, na przykład militarne, lub silnie umotywowane i już funkcjonujące grupy ekstremistów.

5:45 W naszej demokracji nie chodzi tylko o głosowanie raz na kilka lat ani o zwoływanie milionowych demonstracji. Pytanie, które chciałabym zadać, chyba najważniejsze pytanie, brzmi: "Skoro Internet jest nową prasą drukarską, jak ma wyglądać demokracja w erze Internetu?". Jaką strukturę chcemy stworzyć

6:16 dla XXI-wiecznego społeczeństwa. Niestety nie mam na to odpowiedzi. Obawiam się, że nikt nie ma. Ale nie możemy już ignorować tego pytania. Chcę podzielić się naszym doświadczeniem oraz tym, czego się nauczyliśmy, by dodać swój wkład

6:36 do tego dialogu. Dwa lata temu, wraz z grupą przyjaciół z Argentyny, zaczęliśmy zastanawiać się, jak możemy sprawić, by nasi demokratycznie wybrani przedstawiciele nas reprezentowali? Marshall McLuhan powiedział kiedyś, że polityka to rozwiązywanie dzisiejszych problemów wczorajszymi narzędziami. Zmotywowało nas pytanie: "Czy możemy rozwiązywać dzisiejsze problemy narzędziami, których używamy każdego dnia?". W pierwszej kolejności zaprojektowaliśmy i wdrożyliśmy program nazwany DemocracyOS. DemocraryOS to aplikacja internetowa open-source, stworzona jako pomost między obywatelami, a ich reprezentantami,

7:27 by ułatwić udział w trakcie codziennych zajęć. Po pierwsze, można być informowanym, każdy nowy projekt wprowadzany w Kongresie jest natychmiast tłumaczony i objaśniany zrozumiałym językiem na tej platformie. Mimo to wiemy, że społeczne zmiany nie zrodzą się z szerszego dostępu do informacji, lecz z ich wykorzystywania, dlatego lepszy dostęp do informacji powinien prowadzić do dialogu o tym, co należy zrobić dalej, co DemocracyOS również umożliwia. Wierzymy, że demokracja to nie tylko układanie preferencji jedna na drugiej, ale że zdrowa i skuteczna publiczna debata

8:14 powinna znów stać się jej fundamentalną wartością. DemocracyOS polega na przekonywaniu i byciu przekonywanym. Polega na osiąganiu kompromisu i odnajdywaniu właściwego sposobu wyrażania odmiennego zdania. Można również głosować za tym, jak mają głosować wybrani reprezentanci, a jeżeli nie czujesz się pewnie głosując nad pewną kwestią, możesz przekazać swój głos komuś innemu,

8:44 pozwalając na dynamiczne, wzrastające przywództwo społeczeństwa. Nagle z łatwością mogliśmy porównać te wyniki z tym, jak reprezentanci głosowali w Kongresie. Jednak stało się też oczywiste, że sama technologia nie wystarczy. Trzeba było znaleźć działaczy, którzy będą umieli użyć tej wiedzy przekazanej społeczeństwu, by podejmować lepsze i bardziej sprawiedliwe decyzje. Dlatego skontaktowaliśmy się z partiami politycznymi, by zaoferować im DemocracyOS. Powiedzieliśmy: "Mamy platformę, która pomoże stworzyć dialog z wyborcami". Oczywiście przegraliśmy. Okrutnie przegraliśmy. Zostaliśmy odprawieni niczym małe dzieci. Między innymi nazwano nas naiwniakami i teraz przyznaję, że to pewnie prawda, bo wyzwania, przed którymi stoimy są nie technologiczne, ale kulturowe. Partie polityczne nigdy nie zamierzały zmieniać sposobu podejmowania decyzji. Nagle stało się oczywiste, że jeśli chcemy rozwijać naszą ideę, musimy to zrobić sami.

10:07 Poszliśmy na całość i w sierpniu zeszłego roku założyliśmy własną partię polityczną, El Partido de la Red, bądź też Net Party [Partia Sieci], w Buenos Aires. Idąc jeszcze bardziej na całość, wystąpiliśmy w wyborach w październiku zeszłego roku z założeniem, że jeśli chcemy zasiąść w Kongresie, nasi kandydaci, nasi reprezentanci zawsze będą głosować zgodnie z decyzjami obywateli podjętymi przez DemocracyOS. Przy każdym projekcie pojawiającym się w Kongresie, będziemy głosować zgodnie z tym, co zdecydują obywatele na platformie internetowej. Był to nasz sposób na zhakowanie politycznego systemu. Zrozumieliśmy, że jeśli chcemy stać się częścią dialogu, mieć miejsce przy stole, musimy stać się poważnymi graczami,

11:02 a jedynym sposobem, by to osiągnąć, jest granie według zasad systemu. Sposób, w jaki go zhakowaliśmy spowodował poważne zmiany w sposobie, w jaki partie polityczne podejmują decyzje. Po raz pierwszy podejmowaliśmy decyzje wraz z tymi, których te decyzje bezpośrednio dotyczyły.

11:26 Był to bardzo śmiały ruch jak na dwumiesięczną partię z Buenos Aires, ale zwrócono na nas uwagę. Otrzymaliśmy 22 000 głosów czyli 1,2% i zajęliśmy drugie miejsce w lokalnym referendum. Nawet, jeżeli nie wystarczyło to, by zdobyć miejsce w Kongresie, wystarczyło, by stać się częścią dialogu na tyle, że w następnym miesiącu Kongres, jako instytucja, wdroży, po raz pierwszy w historii Argentyny, DemocracyOS, by przedyskutować z obywatelami trzy części ustawy: dwie dotyczące transportu miejskiego

12:07 i jedną na temat użytkowania przestrzeni publicznej. Oczywiście wybrani przez nas reprezentanci nie twierdzą, że będą głosować zgodnie z decyzją obywateli, ale są skłonni spróbować. Są skłonni otworzyć się na uczestnictwo obywateli

12:24 i miejmy nadzieję, że będą ich słuchać. Nasz system polityczny może ulec zmianie, nie przez jego obalenie, zniszczenie, ale przez przekształcenie go narzędziami,

12:40 które daje nam Internet. Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie, opracowanie, wykreowanie, wyzwolenie łączników, które pozwolą na ulepszenie i przekształcenie szumu i ciszy w sygnał, który wprowadzi nasze demokracje w XXI wiek.

13:01 Nie twierdzę, że jest to łatwe, ale sądzimy, że mamy szansę. W głębi serca wiem, że warto próbować. Dziękuję. (Brawa)

 

 Zdjęcie/photo credit: TED Talks