sobota 25 listopad 2017



U zbiegu polnych dróg, pomiędzy Kowalskim, a gospodarstwem Nowakowskich, w dzisiejszej Polsce, stała sobie przydrożna kaplica. Nikt już nie pamiętał dokładnie, jak i dlaczego się tutaj znalazła. W kamiennej kapliczce stała Matka Boska i lekkim z  uśmiechem wyciągała ręce przed siebie, jakby swoim szczęściem i radością chciała objąć calutki świat.

W czasie majowych  nabożeństw  zawsze ktoś przynosił jej wianek z kwiatów. Kapliczka ta była owiana tajemnicą, i każdy, kto ją znał starał się zachować dla siebie. To dość osobliwa sprawa na wsi, wiadomo od zawsze, iż wszelkie plotki  i tajemnice roznoszą się tam z prędkością światła.

Cała historia Matki Boskiej zaczęła się w latach 20 -stych, gdy dziadek Nowakowski poprosił Maryję z kapliczki o deszcz. Było lato i okolicę nawiedziła długotrwała susza, kłosy ledwo utrzymywały się przy życiu. Dziadek wieczorem pobiegł na skraj polnej drogi, padł na kolana i żarliwie się modlił. Na drugi dzień, około południa, przyszedł deszcz. Padało równo 7 dni, a plony tamtego roku były wyjątkowo obfite. I tylko babcia Nowakowska wiedziała o całej sprawie. Zapomniała o tym na lata, aż zapadła na ciężką chorobę...Wtedy mąż pomógł jej dotrzeć do Matki Boskiej i poprosić o uleczenie. Wyzdrowiała  w ciągu kilku dni!! Lekarze nie mogli się nadziwić, jak to się stało. Babcia podzieliła się tym cudem z najbliższą rodziną i sąsiadami. Od tamtej pory każdy, kto znalazł się  potrzebie, udawał się na skraj polnych dróg, by porozmawiać z Matką Boską. Od 3 pokoleń całej wsi oraz okolicy żyło się zdrowo i dostatnio. Przydrożna kapliczka, niczym magiczny amulet spełniała wszystkie prośby  i życzenia miejscowych. Nawet okoliczny redaktor postanowił przyjrzeć się sprawie, bo jak to możliwe, by jedna wieś i okolice stały się małą krainą mlekiem i miodem płynącą??  Ale nikt nie zdradził mu tajemnicy, mieszkańcy nie chcieli rozgłosu.

Niestety, nikt nie spodziewał się tragedii, która wkrótce nastąpiła. Gdy pewnego letniego popołudnia Hanka poszła pod kapliczkę prosić o przystojnego męża...Matki Boskiej nie było. Pozostało  tylko kamienne, puste sklepienie. Hanka powiadomiła całą wieś, wszyscy ruszyli na poszukiwania cudownej figurki. Ale przepadła bez śladu....Na ludzi padł blady strach...Byli pewni, że ktoś ukradł ją dla własnych celów. I nie wiedzieli, jak będą teraz żyć dalej.

Nieopodal wsi, zaraz za laskiem, Joanna z mężem i dwójką dzieci żyli sobie spokojnie. Wiedzieli o cudownej kaplicy, ale nigdy nie korzystali z jej mocy. Jako jedyni chyba. Każdy z sąsiadów biegał prosząc i modląc się o dary...ale nie oni. Joanna twierdziła, że kocha życie takim, jakie ono jest i nie ma potrzeby proszenia o więcej. Problem w tym, iż od jakiegoś czasu nocą przychodziła do Joanny Matka Boska z kapliczki i ...prosiła ją o zabranie stamtąd.

Na początku kobieta myślała, że to tylko sen. Ale Matka Boska nie ustępowała. Mówiła do Joanny:

- Spójrz na tych ludzi, znasz ich dobrze. Oni  w ogóle się nie rozwijają, ich umysły stoją w miejscu. Cały czas chcą, bym coś robiła za nich...Jak mają zdać sobie sprawę z własnej mocy, skoro otaczają się bożkami i nadają moc figurkom glinianym??
- Ależ Matko-oponowała Joanna-jak stamtąd znikniesz, ludzie zaczną spodziewać się nieszczęść i katastrof...
-Tak, i tak się stanie dziecko- odpowiadała Matka Boska-Przyjdą ulewy i susze...i wszystko, czego będą się spodziewali i...co sobie tym samym wykreują. Ale dzięki temu będą mogli wreszcie poszerzyć własną świadomość. Dzięki temu w końcu zrozumieją, iż to ONI SAMI dokonali tych wszystkich cudów. Uwolnij ich umysły! -prosiła.

Joanna wreszcie dała się przekonać,  nocą ukradła figurkę i zakopała ją u siebie w ogrodzie. Na szczęście nikt jej nie zauważył. No cóż, ludzie zwykle nie rozumieją,  że to, co na pierwszy rzut oka wydaje się złe,  wcale takim nie jest.


A MY ? Jakie są nasze bożki?



Zdjęcie/Photo Credit: obraz: Anna Miszalska-Gąsienica z cyklu: KAPLICZKI PRZYDROŻNE