wtorek 17 październik 2017


Antoni był już bardzo stary i bardzo zmęczony. No, może w sumie nie taki stary - to zmęczenie powodowało to uczucie. Szykował się od jakiegoś czasu do umierania...aż pewnego dnia zaskoczyła go myśl,  że ma nadzieję odpocząć po śmierci. Ach, to dlatego chcemy umierać...myślimy że gdzieś tam czeka nas coś lepszego...Ta myśl uczepiła się go, jak natrętna mucha i nie dawała mu spokoju. Szykować się do grobu?? No, przecież w sumie to nie mam pojęcia jak tam jest.... I cóż tu teraz ze sobą począć? Chodził pełen złości i frustracji...

Antoni miał dość spokojne życie. Mieszkał na wsi, miał swój kawałek pola i własne zwierzęta. Miał żonę i trójkę dorosłych już teraz dzieci. Ukochana żona zmarła kilka lat temu, (pewnie się zmęczyła – pomyślał), dzieci założyły własne rodziny i wyprowadziły się, a Antoni został sam jak palec. No, nie całkiem, miał jeszcze staruszka psa, kota i kilka kur. I kiedy tak rozpoczął swoje rozmyślania o śmierci, zrozumiał, że jego zmęczenie wzięło się z samotności. To ona go tak naprawdę męczy, odbiera chęć do dalszego życia. Ona i doglądanie samemu gospodarstwa. Chciał nawet sprzedać to wszystko i wprowadzić się w mieście do bloku, ale jego znajomi, którzy tak zrobili, szybko w tych blokach poumierali. Antoni wolał jednak dokończyć żywota na swojej ziemi, a nie w klatce w mieście. Jego rozważania o śmierci trwały już kilka tygodni. I teraz, kiedy stwierdził, iż w sumie nie warto umierać (bo i po co właściwie?), szukał jakiegoś pomysłu na dalsze życie.

-Jak się przechodzi na emeryturę, to się zawsze mówi, że teraz szykuje się odpoczynek, prawdziwy urlop czy podróże. A tak naprawdę ten wolny czas niczego nie zmienia. Nadal żyjemy tak samo - żalił się psu, który leżał u jego stóp.

-A jak chcemy zmian, to potem czekamy na śmierć, myśląc, że ona nam przyniesie ulgę. Ale skąd możemy to wiedzieć?? Więc czym jest ta prawdziwa zmiana?

Analizie poddał kompletnie całe swoje życie..teraz, kiedy się nie wybierał na tamten świat, miał dużo czasu na myślenie. Przypominał sobie siebie rok po roku, jak był dzieckiem, potem rósł i się rozwijał... Przypominał sobie wielkie i małe wydarzenia z życia, chwile smutne i radosne... Przypominał sobie i przypominał... Kiedyś o coś walczył, o  coś mu chodziło, chciał tworzyć lepszy świat, a momentami nawet wydawało mu się, że to i owo zmienił na lepsze. Tyle, że teraz u schyłku życia nie czuł spełnienia. I po wielu tygodniach zrozumiał w pełni, iż nie znajdzie spełnienia w niczym, co robił dotychczas.

- To musi być coś absolutnie innego, odmiennego od wszystkiego, co wypełniało moje życie.- doszedł do słusznego wniosku. - Tylko co...?

 * * *

Każdy z nas jest Antonim. Bez względu na to, ile mamy lat. Możemy być w połowie życia, czy gdzieś na początku. Ale jeżeli teraz, w tej sekundzie nie jesteśmy spełnieni, nie mamy poczucia spełnienia - to znaczy, że najprawdopodobniej nie znajdziemy go na końcu drogi. Dlaczego? Ponieważ nie bardzo wiemy, co zrobić. Klapki na oczach i programy dają się we znaki. A jeśli się domyślamy lub wiemy, nie mamy na to dość odwagi. I każdy z nas będzie żył dalej tak samo lub bardzo podobnie, jak żył dotychczas. Może nawet coś tak spróbujemy zrobić... Może...

Ego uwielbia pozorny ruch. Wszystkie działania, tak niby dla nas ważne, a prowadzące donikąd. Nie ważne, co to jest... Dziś chcemy kogoś bliskiego, jutro pieniędzy, potem idei... zawsze chodzi o pozorny ruch, który w konsekwencji nie da nam spełnienia. Owszem, przez chwilę poczujemy się przyjemnie i miło, a za moment ego stworzy nam kolejny cel do osiągnięcia. Prawdziwa zmiana wymaga prawdziwej odwagi, ponieważ trzeba zacząć patrzeć tam, gdzie się do tej pory bało spojrzeć. Trzeba podjąć prawdziwą, a nie pozorną decyzję. Ale to będzie jedyna decyzja w życiu, która będzie miała wartość.



Tort urodzinowy

Antoni dziś ma setne urodziny. W cukierni zamówił sobie tort z napisem "Byłem taki martwy". Bardzo  rozbawiły go ukradkowe spojrzenia pracowników cukierni, gdy dyktował ten napis. Antoni już kilka lat temu zaprzestał myślenia o umieraniu, za to intensywnie myślał o życiu. Tak intensywnie, że pewnego dnia, właśnie te kilka lat temu, gdy odważył się i zdecydował  poznać odpowiedzi, u progu jego domu stanął wędrowiec. Przypadkiem oczywiście... ;-) Ten człowiek pomógł Antoniemu odnaleźć siebie samego. To był dla Antoniego najcenniejszy dzień, ponieważ właśnie wtedy przestał być martwy. Ale to już osobna historia...


Zdjęcia/Photo Credit:
w główce artykułu: "Curmudgeon" - Neil Moralee/Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)
w końcu tekstu:"Tort urodzinowy" Pixabay (CC0 Public Domain)