sobota 25 listopad 2017


Joanna obudziła się wcześnie rano. Ledwie co wstawał nowy dzień. Było jeszcze szaro, cicho i zapowiadało się na deszcz. W jej ciele pojawił się niepokój, powoli przeradzający się w lęk. Znała dobrze ten stan. Witał ją co dzień, bez względu na pogodę i nastrój. Nawet, kiedy zdarzało się jej mieć piękny sen, budził ją zawsze lęk i obawa.

- Przed czym ? -pytała.
- Czegóż to konkretnego się boję ?                                      

W głowie zaraz pojawiały się myśli, dopasowywały „ulubione”, znane jak stare, wydeptane kapcie, ideologie: jest tyle do załatwienia, w pracy chyba szef mnie nie lubi, auto ostatnio odmawia posłuszeństwa, a pieniędzy jak na lekarstwo...Lecz dzisiaj Joanna nie dała się tak łatwo zbyć, zawoalować  swoim myślom.

- Musi być coś głębiej  - pomyślała - coś co powoduje ten niepokój.

Leżała tak, otulając się kołdrą i patrzyła w okno. Deszcz zaczął pukać w szyby. Puk, puk... puk, puk... I nagle zrozumiała czego dotyczy jej strach.

- Boję się tak właśnie żyć. Nie chodzi o prostowanie tych wszystkich spraw, ani o pieniądze, pogodę, pracę czy ludzi. Boję się żyć w tej pustce, którą tylko wypełniam idiotycznymi zajęciami. Przecież tu Chodzi o zapełnienie pustki. Moje życie jest puste.

****

Adam był małym, 6 letnim chłopcem. Samotnikiem od urodzenia i outsiderem. Rodzice trochę obawiali się o niego, czy będzie może szalonym geniuszem, czy tylko nieprzystosowanym do życia w społeczeństwie odludkiem. Było lato i Adam siedział na krawężniku chodnika przy placu zabaw. Obserwował bawiące się dzieci, ale nie chciał się do nich przyłączyć. Czuł się tak bardzo obco tutaj... Zaczął płakać. Podeszła do niego starsza pani i spytała:

- Co ci jest dziecko, może się zgubiłeś?
- Tak, zgubiłem się - odpowiedział przez łzy....

- A pamiętasz może gdzie mieszkasz, jak wyglądają twoi rodzice? - spytała, chcąc pomóc jakoś małemu Adasiowi. 

Ale on nagle zaczął rozpaczać i krzyczeć przez łzy:

- Pani nic nie rozumie !! Tu wcale nie jest mój dom, ani moi rodzice!! Ja chcę do domu, ale nie wiem, dokąd mam iść!!.

****

Wszyscy znamy to zagubienie , prawda? Któż z nas nie chciał udać się do domu, poczuć się jak u siebie,  jednocześnie nie mając pojęcia, w jaki sposób to zrobić. Któż z nas nie chciał wreszcie czuć się  spełniony, szczęśliwy i spokojny. I tak najczęściej rozpoczyna się nasze poszukiwanie rozwiązań w matrixie. Często zajmuje  to wiele tysięcy lat.

Łapiemy się jakiegoś pomysłu, aby poczuć się lepiej...choć na moment. Tak więc myślimy, że będziemy spełnieni np. mając wspaniały wygląd... Lata energii wkładamy w zabiegi, ćwiczenia, odpowiednie diety itd. A potem porzucamy to, tracąc fortunę w międzyczasie na ciuchy i kosmetyki. Mamy też przypuszczenia, iż szczęście przyniesie nam dobry samochód, no i oczywiście kariera zawodowa. W tym kieracie też można spędzić trochę życia lub żyć i próbować, próbować...

Czasem na chwilę się udaje. Wszystkie klocki układanki zostają dopasowane....po to, by runąć za moment lub sprawić, że patrzymy na nasze zabawki znudzonym wzrokiem. Który to już raz ?..... Ten świat oferuje nam wiele ''spełniaczy”.... Dom,rodzina, kasa, dzieci, zwierzęta, władza lub robienie czegoś dla idei... niekończący się łańcuch polepszaczy życia, „łapaczy” szczęścia i poczucia chwilowego spełnienia. Zapełnić pustkę... zagłuszyć tęsknotę...



Jednym z tych bardzo groźnych "spełniaczy" jest chęć posiadania wiedzy i uczenie się.  Tak, tak...Stajemy się jak te myszki, co biegną w kółkach – zabawkach. Przebierają nóżkami przekonane, że ciągle są w ruchu i zasuwają do przodu. W rzeczywistości my widzimy, że myszki owszem biegną, ale cały czas w tym samym miejscu. Nie tylko, będąc w kółku – zabawce, żenimy się i wychowujemy dzieci, tracimy i zyskujemy, ale przede wszystkim - rodzimy się i umieramy, nie posuwając się do przodu ani o metr. Nie na darmo reinkarnacja nazywana jest  kołem życia i śmierci. Ale to nic innego, jak  błędne koło. Wrażenie pozornego ruchu, nic nie znaczącego „do przodu ”. I czegokolwiek nie zrobimy w tym świecie, nie ruszymy się nawet z miejsca.

Każdy ruch wykonywany w matrixie nie może być prawdziwy. Dlatego mistycy mówią nam,że śpimy. ”Wake up,Neo !! ” Uderzają nas pewne słowa, historie , uczucia i przeżycia, na moment otwieramy oczy, a potem... najczęściej kontynuujemy nasz lunatyczny bieg. Tak rodzi się zmęczenie, depresja, frustracja , nieszczęścia... Każdy z nas prędzej czy później odkrywa, że znajduje się w zaklętym kręgu... bez wyjścia. I choć odkrycie to jest bardzo bolesne, staje się pierwszym krokiem ku przebudzeniu z letargu. Przebudzeniu do swojej Prawdziwej Natury. Nic co możemy uzyskać w naszym zewnętrznym, materialnym świecie nie sprawi, że poczujemy spełnienie. Oczywiście możemy próbować, próbować... do bezgranicznego wyczerpania umysłu i ciała.

To wszystko wbrew pozorom nie jest aż takie trudne, wymaga tylko dwóch rzeczy: poddania się i prawdziwego pozwolenia na odnalezienie Prawdy. Nie potrzebujemy żadnej wielkiej wiedzy ani żadnych dużych pieniędzy, ani niczego... niczego co oferuje nam ten świat.  W zasadzie wystarczy mieć już dość tego fałszywego dążenia donikąd. Wszyscy pewnego dnia wrócimy do domu i do siebie samych, ponieważ tak naprawdę nie ma innej drogi, innej możliwości. Jest tylko droga powrotna, a każda jest taka sama. Nie istnieją różne drogi u różnych ludzi. Są tylko ci sami ludzie, o tych samych najgłębszych pragnieniach, którzy napracowali się tak samo, są tak samo zmęczeni i tak samo mają dość. I jest tylko jedna droga powrotna.

Kiedyś, bardzo dawno temu postanowiliśmy wyruszyć w tą podróż ego, podróż oddzielenia, aby z całych możliwych sił poczuć i doświadczyć samych siebie właśnie w taki sposób. A dziś na całym naszym ziemskim świecie nadszedł czas powrotu każdego z nas z osobna i jednocześnie razem. Nasza podróż przez krainę snu właśnie  zbliża się ku końcowi. Czas wracać ))
   
****

Joanna obudziła się prawie ze świtaniem. Przeciągnęła się jak kot. Za oknem padał deszcz...kap, kap.. kap, kap. Pojawiło się  to uczucie oczyszczenia i głębi. Deszcz padał w pokoju, padał w jej ciele i  w jej umyśle.... Wszystko, co mogło być kiedykolwiek brudne spłukał deszcz Prawdy.

- Ależ piękna pogoda - pomyślała.
- Padaj mój deszczu oczyszczenia, ja będę pływać w oceanie błogiego spokoju.

*****

Adam dziś nie płakał, nie pamiętał czym są łzy lub smutek. Starszej pani, która zaczepiła go myśląc, iż się zgubił, odpowiedział ze stoickim spokojem:

- Nie, nie zgubiłem się. Mój Dom jest wszędzie, gdziekolwiek tyko spojrzę.

Uśmiechnął się ciepło, a starsza pani wyjęła z siatki paczkę ciastek i poczęstowała go, odwzajemniając uśmiech............. :-) <3





 

Zdjęcia/Photo Credit:
w główce artykułu:
Alice Popkorn/Flickr "Travelling in my mind" (CC BY-NC-ND 2.0)

w tekście artykułu:
Alice Popkorn/Flickr "Portal" (CC BY-NC-ND 2.0)
na końcu artykułu:
Alice Popkorn/Flickr "The messenger" (CC BY-NC-ND 2.0)