sobota 25 listopad 2017


Miłość jest podstawowym składnikiem życia. Wielu twierdzi, że wręcz jego motorem. I znamy milion jej wersji. Wszystkie one powstały najpierw w ludzkich umysłach . Tak naprawdę NIC NIE POCHODZI Z ZEWNĄTRZ. Prosta, ale  tak mało jeszcze przez nas pojmowana Prawda.

Cały świat w obecnej postaci, taki jaki jest, jest wytworem naszego umysłu. Bo gdzie powstały najpierw budowle, mosty i cała reszta ? W głowie jakiegoś architekta. Tak samo jest z naszymi uczuciami i tak samo z nadawaniem znaczeń sytuacjom, jakie nas spotykają. To my - jako doświadczający czegoś - nadajemy temu znaczenie. Nic nie pochodzi z zewnątrz...Człowiek, zanim się urodził, powstał  najpierw w umysłach rodziców, a jeśli miał trochę szczęścia, to także w ich sercach (czasem zdarza się chyba jednak też odwrotnie...) .

I tutaj same nasuwają się proste wnioski, po pełnym uświadomieniu sobie tej prawdy : aby dokonać zmiany czegokolwiek na zewnątrz, trzeba  się najpierw udać do swojego umysłu. Tam są wszystkie odpowiedzi. Ale dzisiaj miało być o Miłości:)  Nasz dwubiegunowy umysł, o czym pisaliśmy w poprzednim artykule, w sposób taki sam odbiera miłość i określa, nazywa ją. Czym ona jest  naprawdę? I jaka była w pierwotnej wersji naszego umysłu, zanim nastąpiło Wielkie Oddzielenie od Źródła, Boga, Absolutu, czy jak Go tam jeszcze zwać...?

Miłość ma miliony (a nawet miliardy, bo każdy człowiek odbiera ją indywidualnie i na swój sposób), wersji i odmian, a my jesteśmy absolutnie przekonani o ich prawdziwości. Tak się zakorzeniły w naszym systemie myślowym. Dobry przykład, to cierpienie w imię miłości. Wspaniała dwubiegunowość :). Jak zło w imię dobra. Albo: miłość i nienawiść chadzają pod rękę. Itp, itd.

Co tworzy miłość, a co tworzy cierpienie? A to już zależy od wyznawanej „szkoły” i używanej nomenklatury. Przyjmijmy, że miłość pochodzi z Umysłu i serca, a cierpienie z umysłu "mózgowego" (przez małe "u"). Obrazy cierpienia tworzy nasza lewa półkula, natomiast obrazy miłości prawa część mózgu. Miłość w tej półkuli jest piękna, cudowna, ekstatyczna, boska. Darzy się kogoś uczuciem wprost niewysłowionym i wznoszącym. Na to włącza się, jak za naciśnięciem guzika, półkula lewa. I tworzy swoją wersję: cierpienie w imię miłości. Poświęcenie w imię miłości. Udowodnianie miłości komuś, często w niemiły dla udowadniającej/go sposób , zazdrość -  oto efekty dualistycznego umysłu. Żyjemy na co dzień w tych energiach czerni i bieli. Są dla nas tak oczywiste, że często nie zastanawiamy się nad prawdziwością naszych uczuć czy emocji.



Wejdźmy dzisiaj w to głębiej - czy Miłość, prawdziwa Miłość może być roszczeniowa, zła??  Któż z nas nie miał w życiu chwil , gdy rozpierała go energia nieogarniętej i przepięknej miłości? Wszystko jest wtedy cudowne i lekkie , prawda? A...po jakimś czasie włączał się dualizm i słyszeliśmy podszepty: "Och,to nie może być tak piękne. Coś tu jest nie tak...Czy na pewno mogę ufać tej drugiej osobie ? Za piękne, żeby było prawdziwe..."  Albo: "Ależ jest cudnie... A przecież ja wolę blondynki, a ona jest szatynką. Och, jednak nie jest wcale tak doskonale...":)


Tak, znamy to i pamiętamy. I tutaj nasuwa mi się tekst ze słynnego Matrixa. "Matrix powstał, aby przesłonić ci prawdę. Prawdę, że jesteś więźniem własnego umysłu."  Pragnę, byście dokładnie zrozumieli, że prawdziwa Miłość nie posiada negatywnej strony. Jezus i Budda wiedzieli o tym.

Miłość dwubiegunowa prowadzi taki dialog:
- Kochanie, gdzie byłaś dzisiejszej nocy?
- Byłam u mężczyzny, z którym się przespałam.
- Och, złamałaś mi serce, krwawię... Wynoś się sprzed moich oczu, albo cię zabiję...”

A w Miłości wygląda to tak:
- Kochanie, gdzie byłaś dzisiejszej nocy ?
- Byłam z mężczyzną, z którym spędziłam namiętnie tę noc.
- Och, naprawdę ? Czy dobrze Ci było ? Jeśli było Ci dobrze, to i ja się cieszę z Twojego pięknego przeżycia. Bo Cię kocham i Twoje szczęście jest moim.

I jak... Jak to odbierasz? Jak wielu z nas potrafi taką Miłość sobie wyobrazić? Ilu zrozumieć...? A ilu potrafi ją przeżywać, doświadczać...? No właśnie... Ego.. Zagrożone poczucie własnej wartości, zagrożone poczucie własności i posiadania, zagrożone poczucie bezpieczeństwa...I dlatego świat wokół wygląda, jak wygląda.

Pytaniem nie jest "być albo nie być" , ale  "mieć czy być" .



Prawdziwa Miłość nie jest prostacko egoistyczna. Z prawdziwą Miłością trzeba ćwiczyć, bo jest podstawą wszystkiego, wszelkich pięknych uczuć. A piękne uczucia należy umiejscowić we właściwym miejscu i powiązać z właściwą stroną umysłu. Na początku niełatwa to sztuka. Zmiana myślenia wymaga ćwiczeń i powtórzeń, ćwiczeń i powtórzeń...

Przywoływać własny umysł do porządku nie jest sprawą prostą, gubią nas stare schematy, programy, nawyki i przyzwyczajenia. Nasz obecny, dualistyczny świat wygląda teraz naprawdę nieciekawie. Większość uczuć i emocji przenieśliśmy lub połączyliśmy z lewą półkulą. Nadal toczą się wojny o wpływy, władzę, wojny religijne. Tylko my , umieszczając  całe widzenie i odczuwanie  świata w mózgu, i to najczęściej po jego lewej stronie, mogliśmy stworzyć zabijanie dla boga, który jest dobry i kochający. Wyobrażam sobie, jak Bóg w przypływie złego humoru wyrzuca nas z raju...:) Czy samo dobro miewa zły humor? Kochający Bóg nie wymaga ofiar. A prawdziwa Miłość nie wymaga wyrzeczeń ani poświęcenia. Miłość jest tylko piękna, tylko czarująca, tylko Boska. Inna nie istnieje. Używamy słów-kluczy tam,  gdzie niekoniecznie powinniśmy. Miłość jest poza nazwami i wyrazem naszego ludzkiego języka. Jak prawdziwe znaczenie słowa znajduje się poza literami, tak Miłość kończy się i zaczyna w wielkim „ Ach” . :)

CDN...


Zdjęcia/Photo Credit:
w główce artykułu: Russ Allison Loar/Flickr "Duality" Public Domaine
w tekście artykułu:
Yumi Momoi/Flickr "All You Need Is..." (CC BY 2.0)
Funk Dooby/Flickr "Unconditional Love" (CC BY-SA 2.0)