O odpwiedzialności za to, czym epatujemy

Opublikowano: sobota, 11 maj 2019 Drukuj E-mail

 Krists Luhaers Unsplash 900x450

Zacznę od prośby - jeżeli nie zapoznałeś się z tym, co znajdziesz w zakładce O MAŁPIE, przeczytaj najpierw wprowadzenie do tematu, które tam znajdziesz. A jeśli już masz to za sobą, to...

O odpwiedzialności za to, czym epatujemy

Brak odpowiedzialności za to, czym epatujemy jest immanentną częścią naszej rasy. Widać to jak na dłoni w tzw. sztuce, gdzie krzyk, wrzask, strach, przerażenie i tym podobne emocje zaklęte są w niezliczonej ilości "dzieł". Tylko po co? Po co mnożyć te doświadczenia? Zwłaszcza, jeżeli dopuścimy isnienie takiego, czy innego EFEKTU SETNEJ MAŁPY. Wszak on może dotyczyć tak samo doświadczeń pozytywnych, jak i negatywnych. Więc po co mnożyć zło?

Sztuka nie jest niestety jedyną domeną, gdzie brak odpowiedzialności za swój przekaz skutkuje negatywnym "opadem radioaktywnym" nad naszą /nie/świadomością. Zaczyna się od naszych rodziców, poprzez uparcie powielane wzorce kulturowe, utarte stereotypy i wpajane nam przez edukacje, religie, kulturę czy media systemy przekonań. W każdej z tych przestrzeni to, co negatywne zostało uznane za strażnika cnót. To, co negatywne, stało się latarnią morską, którą mamy się kierować. To, co negatywne, to kamień milowy na drodze naszego rozwoju. Skutki widać dookoła, nie trzeba się specjalnie rozglądać.

Podobnie sprawy mają się z dziennikarstwem. Kiedyś to był zawód zaufania społecznego, a dziennikarze kierowali się wspólnym interesem swojej społeczności, nie zaś interesem swojego pracodawcy (i swoim własnym w konsekwencji). Kiedyś było oczywiste, że dziennikarstwo ma budować, a nie niszczyć. A jeśli niszczyć, to negatywne egregory, których implementacją były i są zainteresowane różne grupy interesów - politycznych, ekonomicznych, czy ideowych.

Kiedyś było Dziennikarstwo. Teraz obok tej starej szkoły jest presstytucja i lansowanie swojego ego. Presstytucja. sprzedawanie swojej duszy za srebrniki, no i zwodzenie innych pisaniem czegokolwiek na zamówienie. Niektórzy nazywają to propagandą. Jak zwał, tak zwał. Niskość to niskość.

Lansowanie swojego ego to taki nurt wśród wciąż niedojrzałych. Polega on na szukaniu sensacji, zaglądaniu do czyjejś d**y, podbijaniu piłeczki, która już dawno upadła, oświetlaniu rzeczy w taki sposób, w jaki nikt by ich nie oświetlał, bo po co? Lansowanie swojego ego to ciągły krzyk. Gdybyś popatrzył/a okiem kosmity na całość ekspresji rasy ludzkiej, zobaczył/a/byś rozhisteryzowaną piaskownicę dzieciaków, gdzie nie ma ładu ani składu, gdzie każdy ma do wykrzyczenia swoją prawdę, która niczemu nie służy - poza rozładowaniem emocji i próbą przekrzyczenia pozostałych. Ten kto przekrzyczy głośniej, wydaje się być ważniejszy. Tak się lansuje swoje ego. Tylko PO CO?

Pytanie "po co", jest pytaniem o nasz wspólny interes. Lansowanie swojego ego, podobnie jak i presstytucja naszemu wspólnemu interesowi nie służą. Napisałem wyżej, że "to taki nurt wśród wciąż niedojrzałych". Niestety w takiej właśnie piaskownicy wciąż jesteśmy.  Wyobraź sobie, że musisz w niej spędzić kawał życia bez możliwości jej opuszczenia. A towarzystwo dookoła masz takie, jak opisałem -jedni lansują swoje ego, drudzy zajmują się presstytucją, a głos tych trzecich - może już "przejrzałych" - wydaje się być głosem wołającego na puszczy. Ale  może tak nie jest?

Jest jedna okoliczność, która być może nadaje sens temu siermiężnemu trwaniu w tej piaskownicy -  dla tych, którzy to widzą. EFEKT SETNEJ MAŁPY właśnie. Nawet, jeśli jesteśmy w przytłaczającej mniejszości, to nasze rozumienie świata, nasze rozumienie odpowiedzialności za to, czym epatujemy, o czym piszemy, jak piszemy i dlaczego - ono się staje schodami do nieba dla tych, którym jest dane pójść w ich życiu jednak do przodu. Powiesz: to nieskromne, co napisałeś, ustawiasz się w pozycji "lepszego", "mądrzejszego" i tak dalej. Wiesz co ja na to? To Twoje oceny i Twoje widzenie tego, co ja nazywam odpowiedzialnością za to, o czym myślę, mówię, piszę i... czasami milczę. I nie jest mi do tego potrzebne ani poczucie bycia lepszym, ani mądrzejszym. To moje poszukiwanie odpowiedzi na pytanie PO CO JA TU JESTEM. To wszystko. Może pójdziesz podobną drogą?

 

Zdjęcie/photo credit: Krists Luhaers unsplash.com

Add comment

Security code Refresh