Ofiary Epsteina bez zadośćuczynienia

Opublikowano: czwartek, 27 czerwiec 2019

 W maju br. pisałem na ESM o 36 ofiarach Epsteina i o nadziejach na proces, który by zadśćuczynił choćby części ofiar pedofila i seksualnego napastnika Jeffreya Epsteina. Dziś już wiadomo, że nadzieje były próżne. Epstein ponownie wyszedł ze sprawy obronną ręką.

 Sąd miał przeanalizować, czy tzw. non-prosecutorial agreement [umowa chroniąca przed dalszym śledztwem], którą prokurator zawarł z Epsteinem w 2008 roku nie została zawarta z naruszeniem litery prawa. W wyniku tej umowy Epstein zamiast odpowiadać za co najmniej kilkadziesiąt seksualnych przestępstw, które mu zarzucano, przyznał się do współżycia z dwoma nieletnii dziewczętami i odbył w zamian za to symboliczną karę roku więzienia, z ktorego codziennie wychodził "do pracy" i do którego czasami powracał na noc. Część nocy spędził też w domu pod rzekomą kontrolą służby ochronnej. Kompletna kpina z wymiaru sprawiedliwości.

 Sąd kompletnie ugiął się pod presją kolegów Jeffreya Epsteina. To nie są byle jacy koledzy. To Donald Trump, Bill Clinton i cała śmietanka amerykańskiego establishmentu z obydwu partii - demokratycznej i republikańskiej. Tłumy owych "elit" latały samolotem Epsteina tzw. "Lolita Express" na jego wyspę. Celu tych wycieczek można się domyślać. Można też się o nich dowiedzieć z zeznań tych 36 ofiar, które były gotowe świadczyć przeciw Epsteinowi, ale nie dano im takiej możliwosci.

 Sąd potulnie przyjął też argumentację przedłożoną mu przez PROKURATORA OSKARŻYCIELA, który stwierdził, że umowa została zawarta pomiędzy stronami w 2008 roku i obie strony dotrzymały jej warunków, więc nie ma podstaw do jej kwestionowania. Ponadto prokurator oskarżyciel zauważył, że podważanie tej umowy postawi w stan zagrożenia wszystkich innych, którzy tego typu umowy z amerykańskim systemem "sprawiedliwości" pozawierali. Mówiąc w skrócie oskarżyciel stanął w obronie przestępców, a nie w obronie ich ofiar. No cóż, to byłoby na tyle...

 

 

Add comment

Security code Refresh