Jeffrey Epstein i 36 jego ofiar

Opublikowano: poniedziałek, 20 maj 2019

 

Po 10. latach od czasu poprzedniej sprawy z oskarżenia o pedofilię - z której to sprawy w roku 2008 udało mu się wywinąć symbolicznym wyrokiem - Jeffrey Epstein ponownie stanie przed sądem.

Tym razem skarżących jest 36 kobiet. Każda z nich ma mu do zarzucenia bądź molestowanie seksualne, bądź gwałty lub inne formy seksualnego wykorzystania. Większość ze skarżących była w momencie przestępstwa nieletnia.

Jeffrey Epstein - amerykański milioner, postać ewidentnie związana z elitami administratorów naszej planety, towarzysko jest mocno osadzony w kręgach amerykańskiej i żydowskiej finansjery, polityki i tajnych służb. Był i jest oskarżany wielokrotnie o pedofilię przez osoby przyznające, że były jego ofiarami. Był i jest też centralną postacią szeregu dziennikarskich śledztw, które w mniejszym lub większym stopniu potwierdzały stawiane mu zarzuty przestępstw seksualnych - szczególnie wobec nieletnich.

W 2008 roku Epstein stanął przed sądem oskarżony o pedofilię. Najprawdopodobniej na skutek skorumpowania sędziego i oskarżyciela udało mu się uzyskać wyrok symboliczny w stosunku do skali zarzucanych mu czynów. Odpowiadał za akty seksualne z dwoma nieletnimi dziewczętami - jedyne, do których się przyznał. W materiałach oskarżenia lista ofiar przekraczała 30. W zamian za tę "współpracę" z tzw. wymiarem sprawiedliwości Epstein uzyskał immunitet wobec potencjalnie kolejnych możliwych zarzutów. Tak więc nie groziło mu dalsze śledztwo, zaś sędzia skazał go na rok więzienia z prawem do codziennego opuszczania zakładu karnego na czas... wykonywanej codziennie pracy. Tak więc Epstein wracał do więzienia na nocleg. Rano wychodził "na miasto".

Gdyby udowodniono mu wszystkie potencjalnie zarzucane mu czyny (których oskarżycielki nie mogły już dochodzić w związku z otrzymanym przez niego immunitetem), to sumaryczny wyrok, który prawdopodobnie by został orzeczony zamykałby go w więzieniu na okres 360 lat...

Epstein w mediach jest kojarzony ze swoją wyspą Little Saint James oraz z niesławnym prywatnym odrzutowcem nazywanym cynicznie "Lolita Express". Rzecz w tym, że prawdopodobnie ten samolot był właśnie tym, na co wskazuje jego nazwa - środkiem transportu na wyspę Epsteina, na której na gości czekały... cóż, nieletnie dziewczęta zmuszone do prostytucji. Specjalnie dla jego znajomych i dla jego gości, którzy dopiero mieli się stać jego znajomymi. "Lolita Express" to także środek  transportu dla tych nieletnich dziewcząt, które były wykorzystywane seksualnie przez Epsteina i jego gości zarówno na pokładzie samolotu, jak i na jego wyspie. Na pokładzie znajduje się też "pokój zabaw" z dużym łóżkiem. Niestety prawdopodobnie "zabaw" z nieletnimi...

Znajomość z Epsteinem miała być "biletem w jedną stronę" dla tych, którzy na pokład "Lolita Express" kiedykolwiek wsiedli. Istnieje nawet dziennik logów pasażerów samolotu - niejednokrotnie ujawniany przez co bardziej dociekliwe media. Zarejestrowane tam są postaci znane z pierwszych stron gazet.

Dotyczy to Andrzeja, księcia Yorku, właśc. ang.: Prince Andrew Albert Christian Edward, Duke of York (ur. 19 lutego 1960 w Londynie) – brytyjski książę, drugi syn królowej Elżbiety II i księcia Filipa. [Wiki], dotyczy to bardzo znanego adwokata Alana Dershowitza, dotyczy to Billa Clintona i Hillary Clinton (bynajmniej nie we wspólnych podróżach). Pojawia się tam cała paleta osób związanych z amerykańskim establishmentem. Także aktorzy i celebryci, jak np Kevin Spacey. No i "anonimowe" postaci o wdzięcznych kobiecych imionach: Jessica, Kelly i inne. A czasem też i nazwiskach, jak np. Chauntae Davis:

Obecnie prowadzone śledztwo skupia się na owym tajemniczym wyroku z 2008 roku. Wyroku, który ewidentnie był nieadekwatny do zgromadzonych przeciwko Epsteinowi zarzutów. Tak więc proces ma wyjaśnić, czy wyrok skazujący był orzeczony z poszanowaniem procedur prawnych - także tych, które sąd miał obowiązek zastosować wobec podejrzanego o wieloletnie uprawianie pedofilii. Sąd będzie więc musiał orzec o prawomocności tamtego wyroku i... zmierzyć się z 36 kobietami, które oskarżają Epsteina o wielokrotne seksualne wykorzystanie.

Czy jest możliwe, by Epstein został naprawdę skazany za swoje czyny? Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie. Zwłaszcza, że wiele wskazuje na to, iż wyspa Epsteina była (i jest) miejscem "pozyskiwania" materiałów dowodowych przeciwko gościom, którzy na niej zabawiali. Materiałów, którymi można skutecznie zaszantażować każdego, kto się przez wyspę przewinął i nie odmówił udziału w tamtejszych "zabawach". I jeżeli prawdę jest plotka, że stoi za tym pewna agencja pewnego kraju, który ma kluczowy wpływ na politykę USA i na polityków USA to... Epstein nie spędzi w więzieniu 360 lat... Ale tymczasem proces trwa. I już może nawet nie chodzi o samego Epsteina - skazany, czy nie skazany zostanie tym samym przestępcą, jakim wydaje się być od lat. Ale paradygmat bezkarności dla pedofilskich sieci - tym bardziej, że z jakichś dziwnych powodów większość ujawnionych dotychczas sieci pedofilów ma ścisły związek z ludźmi władzy - więc paradygmat kultu pedofilii w pewnych kręgach i przymykania na to zjawisko oczu - powoli się kończy. Powoli. Ale konsekwentnie.

a.

Artykuł jest subiektywnie wybranym zbiorem opinii pozbieranych w wyniku analizy różnych alternatywnych anglojęzycznych źródeł w sieci.

Add comment

Security code Refresh