Bundestag uznaje ruch bojkotu Izraela BDS za przejaw antysemityzmu

Opublikowano: poniedziałek, 20 maj 2019

 

17 maja Bundestag przegłosował niewiążącą rezolucję potępiającą ruch BDS i uznającą go za przejaw antysemityzmu.

Przeciwko rezolucji wystąpili jedynie Zieloni (w części) oraz lewica (Die Linke). Co może zaskoczyć, nacjonalistyczna ADF określiła się jako "najwięksi przyjaciele Izraela" i była wnioskodawcą jednej z wersji ustawy delegalizującej ruch BDS w Niemczech.

To pierwszy przypadek w Europie, gdzie na tak "wysokim szczeblu" jak Bundestag zrównano ruch BDS z antysemityzmem. Sam ruch BDS odcina się od antysemityzmu w szczególności a także od wszelkich forma apartheidu, rasizmu nienawiści. Nie można tego powiedzieć o państwie Izrael...

Ruch BDS

Ruch bojkotu Izraela - BDS Movement (Boycott, Divestment and Sanctions) [bojkot, ekonomiczna izolacja i sankcje] ma swoje korzenie - paradoksalnie - wśród działaczy izraelskich mniejszościowych organizacji i odłamów religijnych, które od końca lat 90. protestowały przeciwko osiedleńczej i okupacyjnej polityce swojego własnego kraju. W roku 2002 130 naukowców, dziennikarzy, pisarzy, artystów i intelektualistów zaapelowało na łamach The Guardian o bojkot produktów Izraela w reakcji na permanentne łamanie przez Izrael międzynarodowego prawa. Ten nieformalny ruch przyjął ramy formalne w roku 2005 po apelu Palestyńczyków z terytoriów okupowanych. Ruch przyjął nazwę BDS - Boycott, Divestment and Sanctions i zaczął się aktywować w wielu krajach.

Jego główne postulaty to [Za: ekonsument.pl]:

  • zakończenie okupacji i kolonizacji ziem okupowanych od 1967 roku oraz zlikwidowanie muru,
  • rozpoznanie fundamentalnych praw arabsko-palestyńskich obywateli Izraela na zasadzie równości,
  • uszanowanie, ochrona i wsparcie prawa uchodźców palestyńskich do powrotu do swoich domów i własności, jak wskazano w rezolucji ONZ 194.

 

Bojkot kulturalny

Co prawda nigdy się nie przebił do tzw. głównego nurtu, ale stopniowo zyskuje popularność dzięki mającym cywilną odwagę artystom, pisarzom, dziennikarzom, którzy ten ruch popularyzują. Wspieranie ruchu BDS przez osoby publiczne wymaga odwagi, albowiem są one za to sankcjonowane.

W przypadku artystów najczęściej prowadzi to do zrywania kontraktów przez ich agencje (filmowe, muzyczne, media itp.) jak chociażby w przypadku Javiera Bardema i Penelopy Cruz. Podobnych uciążliwości doświadczył Roger Waters z Pink Floyd, ale na liście artystów wspierających ruch BDS są także i Lorde, Young Fathers, Massive Attack, Natasha Atlas, Cassandra Wilson, Stevie Wonder, Lauryn Hill, Dave Gilmour, Bryan Eno, Coldplay, Gill Scott-Heron, Carlos Santana, Portishead, John Cusack, Jean Luc Godard, David Lynch - by wymienić tylko niektórych. Wielu z nich płaci za to cenę w postaci ostracyzmu medialnego.

Ruch BDS ma też mocne wsparcie wśród setek organizacji LGTB, które dołączyły w tym roku do bojkotu Eurowizji w Izraelu. Działacze ruchu BDS twierdzą, że zwycięzcą tegorocznej Eurowizji jest właśnie ruch BDS. Na konkurs przybyło podobno około 7 tysięcy turystów, w porównaniu do 90 tysięcy, które zjechało na Eurowizję 2018 (Za: bdsmovement.net). Jeżeli te liczby są prawdziwe, to niewątpliwie wielomiesięczna kampania uświadamiania ludziom na całym świecie, co Izrael czyni na okupowanych przez siebie terenach Palestyny przyniosła konkretne skutki. I jeżeli tak jest, to nikt nie zapracował na taki krwawy wizerunek Izraela bardziej, niż on sam masakrując Palestyńczyków od wielu miesięcy bez opamiętania. I nie pomogło prawo grożące 5. letnim wyrokiem więzienia za filmowania działań izraelskich żołnierzy na terenach Palestyny - a takowe zostało w Izraelu wprowadzone w ostatnich miesiącach.

Bojkot ekonomiczny

Bojkot ekonomiczny skutkuje z jednej strony wycofaniem się części firm z Izraela - jak np: francuska Veolia, która zrezygnowała z kontraktu na budowę sieci kolejowej łączącej nielegalne osiedla izraelskie, francuski Orange, który był partnerem izraelskiej firmy komunikacyjnej w dostawie m.in darmowej sieci dla nielegalnych osiedli czy też irlandzki koncern budowlany CRH, który te osiedla budował i zaopatrywał ich budowy w cement.

Z drugiej strony bojkot skutkuje wycofaniem się części inwestorów z rynku inwestycji. Wycofują się też niektóre banki (ze znanych u nas: Nordea).

Z trzeciej strony bojkot ekonomiczny to indywidualne wybory tysięcy, jeśli nie milionów indywidualnych konsumentów, którzy stronią od zakupu codziennych towarów i jedzenia, jeżeli pochodzą one z Izraela.

Zaskakujące jest to, że palestyński prezydent Mahmoud Abbas odciął się od misji ruchu BDS, aczkolwiek opowiedział się za formułą bojkotowania produktów pochodzących z nielegalnych izraelskich osiedli. Widać, że wśród polityków presja i strach związane z ruchem BDS są tak silne, że wiją się jak mogą, by powiedzieć NIE udając, że mówią TAK (albo odwrotnie).

Reakcje na BDS w różnych krajach

W USA 26 stanów przeprowadziło ustawy zakazujące wspierania ruchu BDS.

W Wielkiej Brytanii zakaz wspierania i angażowania się w ruch BDS dotyczy urzędników państwowych. Natomiast Leicester City Council przegłosowała prawo do bojkotu produktów pochodzących z nielegalnych izraelskich osiedli na terenach okupowanej Palestyny.

W Hiszpanii część miast wsparła ruch BDS (np: Valencia), także północna prowincja Navarra, ale madrycki rząd podejmuje akcje prawne przeciwko samorządom, które wspierają BDS. Samorządy skarżone do sądu przez rząd centralny w niektórych przypadkach ulegają i wycofują swoje poparcie dla ruchu bojkotu.

W Kanadzie i we Francji przeprowadzono ustawy o wymowie antyrasistowskiej, pod które podciągnięto ruch BDS, czyli faktycznie go zdelegalizowano.

Irlandia wsparła ruch BDS, podobnie jak i Południowa Afryka.

Ciekawe, jak by się potoczyły losy głosowania nad legalnością ruchu BDS w Polsce w obecnej sytuacji społeczno-politycznej?

Obecna decyzja Bundestagu prowadząca do delegalizacji i dyskredytacji ruchu BDS poprzez zrównanie go z antysemityzmem potwierdzają tezę tych, którzy z ruchem BDS się solidaryzują: BDS zaczął wygrywać i im bardziej będzie sankcjonowany, tym bardziej będzie rósł w siłę. Czy tak samo będzie z wolnością słowa w internecie w czasach cenzury?

 

a.

Artykuł jest subiektywnie wybranym zbiorem opinii pozbieranych w wyniku analizy różnych alternatywnych anglojęzycznych źródeł w sieci.

 

Add comment

Security code Refresh