Julian Assange wydany Amerykanom /AKTUALIZACJA/decyzja wstrzymana

Opublikowano: piątek, 14 czerwiec 2019

AKTUALIZACJA: Sąd, który prowadził w piątek przesłuchanie w sprawie ekstradycji Juliana Assange nie zastosował się do podpisanej decyzji o ekstradycji, o której znajdziesz informacje poniżej. 

Ku pozytywnemu zaskoczeniu obserwatorów sąd uznał, że piątkowe przesłuchanie ma charakter techniczny, a  nie decyzyjny. Assange, który wystąpił przed sądem przez internet powiedział, że treść amerykańskiego wniosku udostępniono mu dzień wcześniej i że nawet nie zdążył się z całością materiałów zapoznać. Sąd zażądał dodatkowych informacji ze strony amerykańskiego departamentu obrony. Następny termin przesłuchania w tej sprawie wyznaczono na październik br. To oznacza, że ze względów proceduralnych sam proces ekstradycyjny może się przeciągnąć do lutego 2020.

Decyzja sądu nie jest oczywiście zwycięstwem sprawiedliwości, ale jest nadzieją na jej zwycięstwo. Pomimo ogromnej politycznej presji brytyjski wymiar sprawiedliwości jednak stanął - jak na razie - na wysokości zadania. Chapeaux bas! [Czapki z głow!}

TEKST PRZED AKTUALIZACJĄ

W piątek 14 czerwca zaplanowano przesłuchanie sądowe, w wyniku którego sąd miał podjąć decyzję o ekstradycji lub odmowie ekstradycji Juliana Assange do USA.

Sąd miał wysłuchać argumentów amerykańskiego sekretarza obrony, który miał oficjalnie przedstawić 17 zarzutów, które USA zamierzają postawić Julianowi Assange.

Ale do przesłuchania już dojść nie musi. Brytyjski minister spraw wewnętrznych Sajid Javid podjął decyzje o wydaniu Juliana już we środę 12 czerwca. Ujawnił to we czwartek 13 czerwca. Tak więc ani przesłuchanie sądowe nic już do sprawy nie wniesie, ani też świat się nie ruszy w obliczu ewidentnie bezprawnego działania administracji brytyjskiej. Julian został wydany Amerykanom bez sądowego przesłuchania.

Skąd ten pośpiech? Wszak mało kto liczył na sprawiedliwy proces przed brytyjskim sądem. Więc po co to łamiące procedury prawne działanie Sajid Javida?

Cóż, w Wielkiej Brytanii toczą się wybory. Po rezygnacji Theresy May o fotel premiera walczy Borys Johnson (Torysi, rządząca obecnie Partia Konserwatywna) vs Jeremy Corbyn (opozycyjna obecnie Partia pracy), ale i wśród samych Torysów trwa wyścig do nominacji na to stanowisko. I co prawda po wstępnym głosowaniu Johnson wydaje się być niekwestionowanym kandydatem Torysów, to najwyraźniej pozostali postanowili zawalczyć o wygodne stołki w jego - być może - przyszłym rządzie. Jednym z nich jest właśnie Sajid Javid. Jak skuteczniej zwrócić na siebie uwagę Pana Trumpa, który się deklaruje jako przyjaciel Borysa Johnsona? (Nawiasem mówiąc Johnson ma także amerykański paszport, bo tam się urodził). Odpowiedź jest prosta: być nadgorliwym i wydać Amerykanom Assange. Skoro i tak wiadomo, że sąd by go wydał, to można ugrać swoją pieczeń w tym całym wyborczym rozgardiaszu.

Wielka Brytania ma na koncie wiele haniebnych decyzji. Ale w dotychczasowym archiwum XXI wieku to właśnie wydanie Assange będzie najbardziej haniebnym posunięciem - jak powiedział George Galloway w wywiadzie udzielonym RT. Smutne też jest, że tylko RT - telewizja finansowana przez Kreml, czyli rząd, któremu daleko do wzoru przestrzegania praw człowieka - że TYLKO RT spośród jakkolwiek liczących się w polityce mediów potrafiła stanąć konsekwentnie w obronie Juliana. Taki paradoks historii.

A co na to świat? Nic. Kogo obchodzi los jakiegoś "hakera", który ujawnił to, co miało być ukryte? Co ujawnił? Czy to ważne? Zajmijmy się radosnym cyrkiem codzienności, a nie losem człowieka, który chciał pokazać prawdziwą twarz rzekomo Wielkiej Ameryki. Kogo to obchodzi? Who cares?

Andreas

Efekt Setnej Małpy


Add comment

Security code Refresh