Dziennikarstwo inne niż presstytucja

Opublikowano: środa, 22 maj 2019

 


Dziennikarstwo sprzedajne jest wszechobecne. Szczególnie w tzw. mediach głównego nurtu, gdzie mało kto postępuje zgodnie z kodeksem etyki zawodowej, która nakazuje odrobić rzetelnie pracę domową - rozpoznać dokładnie temat - zanim przystąpisz do formułowania wniosków.

Kodeks ten nakazuje również uszanowanie społecznego interesu dostępu do rzetelnej informacji nad partykularny interes dziennikarza - najemnika swojego pracodawcy. Tak więc podział na dziennikarzy i presstytutki jest coraz wyraźniejszy.

O presstytutkach tyle. Teraz o dziennikarzach...

We Francji trzej dziennikarze ryzykują więzieniem za publikacje tajnych dokumentów, które ukazują militarne zaangażowanie rządu Emmanuel Macron w wojnę w Jemenie. YEMEN PAPERS nazywa się opublikowany przez nich raport na stronie Made in France Disclose NGO. Jego autorami są dwaj twórcy portalu Disclose NGO Geoffrey Livolsi i Mathias Destal oraz dziennikarz Radio France Benoît Collombat. Upublicznli oni dokumenty pozyskane z DGSI (La Direction générale de la sécurité intérieure, Generalna Dyrekcja Bezpieczeństwa Wewnętrznego) które przeczą propagandzie rządowej o rzekomym nieangażowaniu się Francji w krwawą i brudną wojnę w Jemenie.

Raport został opublikowany w kwietniu, zaś teraz cała trójka jest przesłuchiwana przez ową DSGI na okoliczność ujawnienia źródła przecieku. Wszyscy trzej odmówili wskazania informatora i wszystkim trzem grozi za to do 5 lat więzienia i 75 tysięcy Euro kary. Czy zostaną za to ukarani - to się okaże. Jak na razie DGSI nie podjęło decyzję, czy skierować sprawę do sądu, czy próbować ją uciszyć, póki jeszcze nie zrobiło się wokół niej węcej szumu.

W rankingu wolności prasy prowadzonym przez organizację "Reporterzy bez granic" w roku 2019 Francja zajmuje 32 pozycję (Polska dla porównania - 59). Z rankingiem można się zapoznać na stronie organizacji - 2019 World Press Freedom Index

To właśnie "Reporterzy bez granic" w osobie szefa działu prawnego Paul Coppin występują w obronie trójki przesłuchiwanych.

Wojna w Jemenie prowadzona jest nominalnie przez Arabię Saudyjska, ale za pieniądze, a przede wszystkim dzięki broni, którą sprzedają Saudyjczykom USA, Wielka Brytania i Francja. Handlem śmiercią zajmowały się też Niemcy, ale ostatnio nałożyły one embargo na eksport broni do Arabii Saudyjskiej pod presją opinii publicznej. Szacunkowe liczby opisujące dramat Jemeńczyków mówią o zagłodzeniu 85 tysięcy dzieci i o zamordowaniu co najmniej 18 tysięcy cywilów. To bilans 4 lat wojny, o której media tzw. głównego nurtu milczą.

Ujawniony raport ukazuje skalę handlu bronią. Francja sprzedaje Arabii Saudyjskiej między innymi armaty CAESAR. Do roku 2023 ma ich dostarczyć w liczbie 129 sztuk. Negocjowany jest też kolejny kontrakt o nazwie ARTIS który dotyczy z kolei transporterów dla piechoty oraz kolejnego modelu haubicy.

Ujawnione przez autorów raportu dane uzyskane z Jemenu wykazały, że s pośród 20 tysięcy nalotów bombowych przeprowadzonych pomiędzy rokiem 2015 a teraz 30% dotyczyło celów cywilnych. Dla obserwatorów konfliktu jest oczywiste, że Arabii chodzi o całkowite zniszczenie infrastruktury przeżycia dla 28. milionowej populacji Jemeńczyków. Systematycznie bombardowane są gospodarstwa rolne i przetwórnie żywności. Głód jest obok śmiercionośnych nalotów największą bolączką kraju, o który nikt się nie upomina. Poza garstką dziennikarzy w kilku krajach, kilkoma organizacjami humanitarnymi oraz obrońcami praw człowieka.

Nie tylko w związku z Jemenem dziennikarze są na celowniku władzy i cenzury. Ta sama organizacja "Reporterzy bez granic", która - nawiasem mówiąc - nie ma najlepszej reputacji po kontrowersyjnych oświadczeniach, które wystosowała podczas niedawnych działań wojennych w Syrii - skrytykowała też Izrael za "celowe strzelanie do dziennikarzy relacjonujących masakrę Palestyńczyków". Szef "Reporterów bez granic" Christophe Deloire oskarżył o wojsko Izraela o świadomy wybór dziennikarzy jako celów do ostrzelania. Zwrócił uwagę, że są oni jednoznacznie "odróżnialni" od pozostałych uczestników protestu zarówno poprzez kamizelki z napisem "Prasa", jak i poprzez kamery trzymane w rękach. "Reporterzy bez granic" oficjalnie wystąpili w ostatnim tygodniu z wnioskiem do ICC (Międzynarodowy Trybunał Karny) o zbadanie okoliczności postrzelenia palestyńskich dziennikarzy (co ma znamiona przestępstwa wojennego) w trakcie protestów, które trwają na terenach Gazy od marca 2018.

a.

Artykuł jest subiektywnie wybranym zbiorem opinii pozbieranych w wyniku analizy różnych alternatywnych anglojęzycznych źródeł w sieci.

Add comment

Security code Refresh